Archiwa

Bliskość

Bliskość w rodzinie to kapitał na resztę szczęśliwego życia.

Przeraża mnie wizja domu, w którym każdy zna swoją rolę i odgrywa ją z zacięciem jakby walczył o oscara. Oczywiście każdy gra lepiej od drugiego, surowe zasady nigdy nie są łamane, nigdy nie wolno zasmucić tatusia a mamusia ma słabe serduszko i nie wolno jej zamęczyć. W takich rodzinach na miłość się zasługuje, na przytulenie nie ma mowy a uznanie zdobywa się przez wyniki w szkole, pierwsze miejsca w konkursach i zaliczanie kolejnych drabinek w edukacji. Poprzeczka wciąż wysoko więc nawet nie wiadomo czy kiedykolwiek uda nam się wejść na pierwszy szczebel. Jeśli tatuś piastuje wysokie stanowisko urzędnicze lub jest prawnikiem czy lekarzem, oczywistą sprawą dla rodziców jest, że dziecko musi iść w ślady ojca. No przecież to wstyd żeby było inaczej. Nie ma pochwał, radości, uznania, nagród. Są kary, dyscyplina i … praca ponad wszystko. Bo praca to sens życia.

 

Jakie dziecko wychodzi z takiej rodziny? Poranione. Nieszczęśliwe. Bo dziecko całe życie słyszało, że tylko ciężka praca daje sukces. A zapomniano o słowie kluczu – pasji. Co jest moją pasją, co chciałbym robić, co da mi satysfakcję? Odbiegłam od tematu, bo to kolejna rozpiska będzie. Wracając do bliskości – dziecko kochamy za to, że jest, obojętnie jakie ono jest. Kocha się bezinteresownie, na miłość nie trzeba sobie zasłużyć. Jeśli siadasz z wnuczką nie pytaj kim chce być, zapytaj jak się dziś czuje? Nie pytaj ile zna języków, zapytaj jakie ma plany na weekend? Nie pytaj o świadectwo ze szkoły bo nic ci do tego, weź na spacer, lody i kup książkę ale taką, jaka zostanie wybrana przez wnuczkę nie przez ciebie. Dziecko ma czuć się kochane, ma czuć się bezpiecznie, może zaufać wiedząc, że ma prawo przyjść do dorosłego z wszystkimi problemami. Dziecko ma prawo do wyboru, ma prawo do płaczu, buntu, złych emocji, gorszych dni. Dziecko nie jest narzędziem w ręku dorosłych. Jest od początku do końca odrębną jednostką zasługującą na szacunek i miłość.

Wycieram kurz*

aż wstyd. Tyle czasu. W dobie insta wszystko podane na już, i tekst i zdjęcie i ewentualne komentarze. Powrót do historii też ułatwiony a więc blog zakurzony. Czeka.

W okolicach 40tki człowiek układa siebie na nowo. Jak już do niej dobiję to być może będzie z górki, w sensie poukładane to i owo. Układam od kilku lat. Powoli, mozolnie, raz trzy kroki do przodu, potem dwa w tyłu. Ale liczy się ruch, rozwój, zgłębianie siebie, nazywanie, wnioski, praca, samorozwój. Poczucie własnego ja, własnej wartości, wdzięczność za to co mam.

Porażki i sukcesy. Jeśli napiszę, że moim największym sukcesem jest dobry i spokojny dom, ominęłam porażkę zwaną „gonitwą” i mam ten luksus, że stać mnie na różnorodność zajęć od pracy po trening, gotowanie i bycie z córką i mężem – jestem normalna? Takie zwykłe, proste, ciche życie bez fajerwerków jest dziś postrzegane jako fajne? A gdzie dalej, że luksus? Uroda małych rzeczy dookoła mnie cieszy najbardziej. Nie mam zamiaru sięgać do gwiazd. I nie, że jestem leniem. Zwyczajnie do szczęścia nie trzeba mi wiele. A i tak mam za dużo. Nie wszyscy wkoło mają męża-przyjaciela, tego samego od 13 lat; zdrową i mądrą córkę, dach nad głową i środki na chleb i czynsz. Nie wezmę kredytu na 30 lat po to żeby wybudować dom, bo zwyczajnie nie chcę być bankowym niewolnikiem. Nie będę wyjeżdżać do Turcji, Egiptu i innych kurortów bo zwyczajnie to nie moje rewiry marzeń. Zdecydowanie od podróży poza nasz kraj wolę podróżowanie do wewnątrz siebie. Szukanie tego co mnie buduje od środka, szukanie złotego środka, szukanie rejonów, które dadzą mi poczucie spokoju, szczęścia i spełnienia. Odnalezienie wewnętrznego spokoju, niezależnie od tego co dzieje się na zewnątrz to mój osobisty cel.

Jesteśmy pokoleniem wychowanym przez osoby, które nauczone surowości czasów powojennych nie do końca poradziły sobie z wychowaniem potomków. Oczywiście w tym miejscu zaznaczam, że absolutnie nie mam żalu, pretensji i nie zamierzam nikogo oceniać, podsumowywać czy nie daj Boże zmieniać. To we mnie jest chęć zmiany, nazwania, poukładania. Radzę sobie. Bogu dzięki wyrosłam w prostej, dobrej i ciepłej rodzinie; jedynie nieliczne szczegóły wrosły we mnie. Wrosły za bardzo. Żeby nie powielać pewnych schematów trzeba sporo pracy i samozaparcia. Tak przy okazji, wciąż mnie przeraża brak solidarności kobiecej. Chyba nikt tak nie wbija pięknie szpilek jak matka córce, siostra siostrze. Oczywiście, że każda z nas najlepiej wie, najpewniejsza jej racja zawsze we wszystkim. Jakie to smutne. Zamiast po prostu życzyć sobie dobrze i żyć po swojemu, nikomu nie włazić buciorami w intymność.

Taki wstępniak do dalszych rozmyślań …

* tekst dedykowany mojej A., od której uczę się uważności, spokoju, delikatności. dziękuję <3

07.06.2017

„Wol­ność nie włazi w człowieka po przeczy­taniu książek.

Wol­ność przychodzi po spot­ka­niu dru­giego wolne­go człowieka.

Kiedy niewol­nik spot­yka człowieka wol­ne­go al­bo go za tę je­go wol­ność zniena­widzi, al­bo sam sta­je się wolny.”

(Ks. J. Tischner)

Ludzie szczęśliwi nie czują potrzeby wylewania na innych złych emocji.

Ludzie zadowoleni ze swojego życia nie zajmują się życiem innych osób.

08.03.2017

Modlitwa o pogodę ducha

 Boże, użycz mi pogody ducha,

abym godził się z tym,

czego nie mogę zmienić.

Odwagi, abym zmieniał to,

co mogę zmienić.

I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

Pozwól mi co dzień

Żyć tylko jednym dniem

i czerpać radość z chwili, która trwa;

i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć

drogę wiodącą do spokoju;

i przyjąć – jak Ty to uczyniłeś

– ten grzeszny świat takim,

Jakim on naprawdę jest,

a nie takim jak ja chciałbym go widzieć;

i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,

to wszystko będzie jak należy.

Tak bym w tym życiu osiągnął umiarkowane szczęście,

a w życiu przyszłym, u twego boku, na wieki posiadł

szczęśliwość nieskończoną.

Marek Aureliusz

01.03.2017 środa popielcowa

wczoraj przypadkiem wyrzuciłam bez możliwości powrotu wszystkie zakładki. najpierw przeklinałam. po godzinie odtwarzając co istotniejsze sprawy … tych ważnych otworzyłam kilka. czyżby sprzątanie samo do mnie dotarło? mambałaga … tak miało być.

40 dni z hakiem, z postanowieniami, „ma nas boleć”, kawa z Agą.

K O N D Y C J A   D U S Z Y

poranne „słowo nie z ambony” w Radio Em:

umiar = cnota

zazdrość jest początkiem grzechu (10 kazanie). zazdrość zawsze powoduje smutek. zwróć uwagę jaki jesteś.

chciwość = idolatria bałwochwalstwo, czczenie bożków.

chęć posiadania.

Straszne Rekolekcje z o. Adamem. poziomy odczytywania Apokalipsy. Wreszcie nastał ten czas, czas na lekturę i nową interpretację. wreszcie :) „Oto człowiek” jako uzupełnienie. znajdź swój rejon zmiany? mam. cholernie ważny.

ks Małkowski na wspólnej stronie z p. Wojciechem i p. Budzyńskim http://blog.wsr24.pl/w-dniu-rozpoczecia-wielkiego-postu/

„Jak się przeciwstawić obecnej w życiu publicznym, w środkach przekazu, w antysztuce i antykulturze orgii bluźnierstw, kłamstw i zniewag?”

pocieszenie.

Droga świętych polega na tym, żeby poskramiając siebie, oczyścić swój umysł z wszelkich wyobrażeń o swojej doskonałości, pretensjonalnego osądu „ja wiem lepiej”. Wszystko po to, aby uzyskać pokorę.” o. Pałys

autorytet

z łac. auctoritas – (powaga, znaczenie) – pojęcie mające kilka odmiennych, choć nakładających się często znaczeń. Społeczne uznanie, prestiż osób lub grup bądź instytucji społecznych oparte na cenionych w danym społeczeństwie wartościach.

W kwestii wiary największym moim autorytetem spośród żyjących jest Benedykt XVI. Skromny i pokorny, niesamowity umysł, teolog którego można czytać i czytać, pełen poczucia humoru. Poniżej postanowiłam wklejać na bieżąco wszelkie cytaty, które są dla mnie cenne.

„Konieczne jest, by kapłani mieli świadomość, że cała ich posługa nigdy nie powinna wynosić na pierwszy plan ich samych lub ich opinie, ale Chrystusa. Każda próba stawiania siebie w centrum celebracji liturgicznej sprzeciwia się tożsamości kapłańskiej. Kapłan przede wszystkim jest sługą i winien ciągle starać się być znakiem, który jako posłuszne narzędzie w rękach Chrystusa, odsyła do Niego. Wyraża się to szczególnie w pokorze, z jaką kapłan przewodzi liturgii, w posłuszeństwie wobec obrzędu, służąc mu sercem i umysłem, unikając wszystkiego, co może sprawiać wrażenie niestosownego stawiania siebie na pierwszym miejscu. Polecam zatem duchownym, by zawsze pogłębiali świadomość własnej posługi eucharystycznej jako pokornej służby wobec Chrystusa i Jego Kościoła. Kapłaństwo, jak mawiał św. Augustyn, jest amoris officium – urzędem dobrego pasterza, który ofiaruje swoje życie za owce.”

„Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki.”

„Po Soborze Watykańskim II powstało wrażenie, że w sprawach liturgii papież może właściwie wszystko, szczególnie jeśli działa w imieniu soboru powszechnego. Ostatecznie w świadomości Zachodu idea odgórności liturgii, która nie jest podatna na dowolne jej „robienie”, w dużym stopniu zanikła. W rzeczywistości jednak Sobór Watykański I bynajmniej nie definiował papieża jako absolutnego monarchy, lecz przeciwnie – jako gwaranta posłuszeństwa wobec posłanego Słowa. Pełnomocnictwo papieża związane jest tradycją wiary, a to obowiązuje także w zakresie liturgii. Liturgia nie jest “robiona” przez urzędy. Również papież może być jedynie pokornym sługą jej prawidłowego rozwoju oraz jej trwałej integralności i tożsamości.”

„Ta mniej liczna grupa będzie promieniować radością w świecie. A więc jest to atrakcja, jak w dawnym Kościele. Nawet gdy Konstantyn uczynił z chrześcijaństwa religię państwową, liczba wiernych w tamtych czasach była niewielka, ale było oczywiste, że jest przyszłość. (…) A zatem, powiedziałbym, że jeśli będziemy mieli młodych ludzi z prawdziwą radością wiary i promieniowanie tej radości wiary, to będzie to przesłanie dla świata: „Nawet jeśli ja nie umiem tego podzielać, nawet jeśli w tej chwili nie potrafię się na to nawrócić, to jest to właściwy sposób życia na przyszłość.”

„Z dzisiejszego kryzysu wyjdzie Kościół jutra. Kościół, który wiele utracił, stanie się maluczkim i będzie musiał zaczynać od początku. Nie będzie już mógł wypełnić wiernymi świątyń, które zostały zbudowane w okresach wielkiej „koniunktury”. Wraz z liczbą swoich zwolenników utraci wiele przywilejów w społeczeństwie, ale będzie się czuł silniejszy niż dotychczas, bo będzie dobrowolną wspólnotą, złożoną ze zdecydowanych ludzi. Jako mała społeczność będzie o wiele mocniej angażował inicjatywę swoich poszczególnych członków. W wierze i modlitwie pozna znowu swoje właściwe centrum, a sakramenty przeżywać będzie znowu jako służbę Bożą, a nie jako problem struktury liturgicznej.”

„Służalczość pochlebców, tych, którzy unikają i obawiają się wszelkiego starcia, którzy cenią nade wszystko święty spokój, nie jest prawdziwym posłuszeństwem. To, czego Kościół dzisiaj potrzebuje, tak jak zresztą zawsze potrzebował, to nie pochlebcy pomagający zachować święty spokój, ale ludzie gotowi stanąć twarzą w twarz wobec każdego nieporozumienia i ataku, które może sprowokować ich postawa, jednym słowem ludzie, którzy bardziej kochają Kościół niż wygodne i bezkonfliktowe życie.”

„Wielką pokusą – i zdradą tożsamości Kościoła – jest przeobrażanie go w jakiś utopijny ruch, którego jedynym celem jest zmiana świata na lepszy. Wiąże się z tym wyrzeczenie się zdolności do poznawania prawdy, co grozi relatywizmem.”

 

1 luty 2003 – 1 luty 2017

urodziny :)

Czekanie

kolędy przed Narodzeniem

małżeństwo przed ślubem

seks przed miłością

dom przed własnością

wypłata przed pracą

wyniki przed badaniami

osądy przed Ostatecznym

 

nie umiemy czekać

umrzemy przed śmiercią

 

Wojciech Węgrzyniak

9 XII 2014

27.11.2016 I niedziela adwentu

„Poświęcaj tyle czasu na ulepszanie siebie, byś nie miał go na krytykę innych” C. Larson

my i oni

pogadaliśmy, kolejny raz, on lewak ja konserwa

lubimy to robić i denerwuje nas sztywny i mijający się z rzeczywistością podział na: prawicowy bezmózgowy katol patriota moher średniowiecze vs lewak postępowy oświecony inteligenty oczytany