Archiwa

Podlasie Warmia Mazury 2016

Ostatnio rzadko robimy w ciągu 15 dni 3 tyś kilometrów samochodem po Polsce. Dlatego warto odnotować nasz tegoroczny wyjazd wakacyjny. Tak, wciąż spędzamy wakacje w Polsce :) Tym razem zaplanowaliśmy takie rejony, w których nigdy nie byliśmy razem.

17.08.2016

W święto świętego Jacka, dzień po 9tych urodzinach Leny ruszyliśmy do Niepokalanowa. Wstyd się przyznać ale nic mi to nie mówiło, Jacek uparł się, że musi tam być. Pierwszy raz w życiu rezerwowałam nocleg w domu pielgrzyma. Głos w słuchawce – niestety zostały już tylko pokoje z łazienką – pomyślałam ooo pięknie… trzeba być gotowym na wszystko. Otóż pokój z łazienką okazał się rewelacyjny a sam Niepokalanów niebem na ziemi. Bo w zasadzie jeśli ktoś chce odpocząć od zabiegania, hałasu i rutyny – tu znajdzie spokój i wyciszenie. Na terenie Niepokalanowa jest klasztor franciszkanów, kaplica, kościół, muzeum, drukarnia, park. Wstyd się przyznać, że nic nie wiedziałam o tym miejscu. Nie wiązałam go z o. Kolbe. A o tym zakonniku wiedziałam tyle, że oddał życie za drugiego człowieka w niemieckim obozie zagłady. Wstyd. Bo po lekturze książki Marii Winowskiej „Szaleniec Niepokalanej” jestem przeogromnie wdzięczna za takiego świętego. Skromny, schorowany, oddany całkowicie Niepokalanej franciszkanin, który swoją pracą, wiedzą, ogromnym talentem, zrobił tyle, ile armia ludzi razem wzięta. Nieprzeciętny umysł. Podróże kształcą, odkrywanie takich miejsc to miejsce w sercu na nowe pokłady nadziei, nowe inspiracje i … autorytet.

Wieczorem po mszy świętej, jeszcze przed zmrokiem zdążyliśmy pojechać do Żelazowej Woli. Posłuchaliśmy Chopina i pospacerowaliśmy pięknymi uliczkami ogrodu. Na noc wróciliśmy do Niepokalanowa.

18.08.2016

Rano po obiecanych intencjach ruszyliśmy w kierunku Podlasia. Oczywiście wcześniej 3 godzinny spacer po Kampinoskim Parku Narodowym. Pan leśniczy kazał szukać łosi, łosi nie było ale za to pyszny obiad w Gościńcu nad Narwią. Hajnówka przywitała nas słońcem i pięknym pokojem w Promyczku na ul. Lipowej 151.

19.08.2016

Białowieski Park Narodowy. Białowieża. Rezerwaty Wysokie bagno i Żebra żubra. Słońce, lasy, zapachy, skansen. Bliny, sery korycińskie, lemoniady. Apropos, kulinarnie do końca wyjazdu spotykała nas dobra kuchnia :) skromne menu ale zawsze świeżo i smacznie. Oczywiście, że skosztowaliśmy kartaczy, sękaczy, serów korycińskich, chłodnika, blinów i kwasu chlebowego. W Białowieży polecamy „Pokusę” naprzeciw hotelu Białowieża a kawę polecam wypić na łące przy dawnej rezydencji gubernatora. Polecam także wiedzę i rozmowę z pracownikami BPN w punkcie informacji turystycznej.

20.08.2016

Z Hajnówki ruszamy do Sokółki. Wcześniej jeszcze spacer wokół Jeziora Topiło do którego z Hajnówki dojeżdża kolej wąskotorowa. Po drodze spacer wokół Jeziora Siemianówka, piknik na polanie. Dojeżdżamy do granicy z Białorusią i mijamy piękne polskie malownicze wioski. Tego szukamy. W Sokółce na ul. 1 Maja 3 trafiamy na świetny apartament, właścicielka dała klucze znajomej, kazała odezwać się jak będziemy wyjeżdżać wcześniej żadnej zaliczki. To się nazywa zaufanie.

21.08.2016

Ruszamy na Podlasie.

Różanystok – szukałam tu śladów o. Klimuszko ale nie znalazłam ale cudowny obraz Matki Bożej i wspaniałe kameralne nabożeństwo zrekompensowało wszystko. Tutaj przyjeżdżają moi znajomi jak do swojej Mamy. Dlatego z pokorą polecam do miejsce. Suchowola – tu była pierwsza parafia ks Jerzego Popiełuszki – niesamowity sentyment. Okopy – wioska z kilkoma domostwami, w jednym z nich urodził się ks. Jerzy – znaleźliśmy go. Mimo, że nowy właściciel domu umieścił na płocie znak – zakaz robienia zdjęć, to samochody przystawały. A można by pięknie oznaczyć miejsce urodzenia błogosławionego. W Augustowie zjedliśmy kartacza i pstrąga. Pospacerowaliśmy wzdłuż kanału i pojechaliśmy na dłuższy spacer Doliną Rospudy. Grzybów był pełen kosz.

22.08.2016

Puszcza Knyszyńska – spacer i wciąż napotykamy miejsca pamięci ofiar wojen.

Supraśl – dla mnie osobiście perełka Podlasia. Mamy szczęście na otwarty prawosławny monaster, Muzeum Sztuki drukarskiej i papiernictwa – przemiły człowiek opowiada tak ciekawie, że ośmielona Lena zadaje mnóstwo pytań, dostaje w nagrodę samodzielnie wydrukowane zakładki do książek. Mamy szczęście bo wychodząc z budynku wita nas świta ochrony, policji i ludzi z aparatami. Przyjechał główny monarcha prawosławia ale nie pytamy już czy wolno zostać. A potem kierunek Biebrzański Park Narodowy. Trasa carska. Rezerwat Czerwone bagno. Na każdym kroku spotykamy cmentarze i mogiły Polaków pomordowanych w czasie I i II wojny światowej. Czytając historie chociażby wioski Grzędy, gdzie jednej nocy zamordowano wszystkich Polaków – a takich wsi jest całe morze – ktoś śmie twierdzić, że nie ważna pamięć, historia???

23.08.2016

Jacek pojechał na Wigry, koniecznie chciał zobaczyć klasztor kamedułów. My zrobiłyśmy sobie babski dzień w Sokółce. Zajazd pod Sokołem rozczarował. Muzeum wspaniałe. Ale Stara Szkoła wymiata – w zasadzie to jedyne takie miejsce z duszą w trakcie całego urlopu. Jeśli będziecie w Sokółce, pewnie z okazji pielgrzymki do kościoła, gdzie zdarzył się cud eucharystyczny – koniecznie pozwólcie sobie na mały odpoczynek właśnie w Starej Szkole. Polecam wszystko bo nic nas nie zawiodło :) Wieczorna msza i zachód słońca z Lenuszą – moje szczęście.

24.08.2016

Ruszamy na Mazury. Szukamy w gps Sądry 3A :) Śpiewamy z Luxtorpedą „jestem głupcem naiwnym dzieckiem nie idę za tłumem mam swoje ścieżki”. Powoli faluje się krajobraz, a to lubimy. Mazury mnie zauroczyły. Jezioro nad którym piliśmy pierwszą kawę zostanie długo w pamięci. Przed noclegiem spacer po Mikołajkach i Rynie. Wrócimy tu. Nasze siedlisko okazało się tym, czego nam trzeba, spokój, piękny pokój, jadalnia z bilardem, Muzeum wsi mazurskiej, cisza. Lena ma dwa koty.

25.08.2016

Giżycko i rejs statkiem. Przystań w Giżycku sprawia, że chce się mieć nowe pasje. Marynarskie :) Marzenie o wypłynięciu na jezioro spełnione. Płynęliśmy na wyspę kormoranów Jeziorem Niegocin przez Kanał Łuczński Jezioro Kisajno Dargin i Dobskie. Słońce nas spaliło i kolejny raz nie mogliśmy się nadziwić, że w końcówce sierpnia mamy takie lato. Twierdza Boyen – XIX wieczna twierdza, potężny obiekt, sześcioramienna gwiazda na przesmyku Kisajno – Niegocin. Robi wrażenie. Most nad Kanałem Łuczańskim, jedyny taki w Polsce zwodzony most obrotowy. Upał 30 stp a ja mam tylko jedne krótkie spodenki :) Idziemy brzegiem J.Niegocin na wzgórze z krzyżem św Brunona – miejsce śmierci tego męczennika.

26.08.2016

Zamek w Rynie. Kupiliśmy w recepcji hotelu bilety i spojrzeliśmy na ekran – plan 5 dniowego pobytu gości weselnych z okazji ślubu Kasi i Darka … Jeziora Ołów i Ryńskie dodają uroku Rynowi. Sam zamek krzyżacki jest z XIV w a mnie zauroczył dodatkowo XIX wieczny wiatrak typu holenderskiego. Polecam też małą przystań, ale jest w niej wszystko – pralnia, baza noclegowa, świetne jedzenie, klimat małego mazurskiego miasteczka z historią. Do Rynu wracaliśmy kilka razy na zakupy i wieczorne spacery.

Wilczy Szaniec. Polecam książkę pana Sławka Adamkowicza „Wilczy szaniec”, naszego przewodnika, kopalnia wiedzy. Choć mnie osobiście to zwiedzanie zdołowało. Wojna jako stan umysłu, gdzie mieszkając w bunkrze ma się czas na herbaciarnię i kasyno? Jedynie psychicznie chory człowiek jest zdolny do takich rzeczy. Hitler jest dla mnie wcieleniem zła, na samą myśl co on miał w głowie czuje się strach. Szkoda, że zamach płk Stauffenberga nie udał się pomyślnie.

Święta Lipka. Taka perełka barokowa umiejscowiona w małej wiosce. Weszliśmy do kościoła w trakcie koncertu organowego, ruchome organy z XVIII w. A takiego przeżycia się nie spodziewałam. Sława tutejszej cudownej figury Matki Bożej z Dzieciątkiem sięga XIV w. Muzeum prowadzone przez zakonników onieśmiela – taki zbiór książek, że nie można było stamtąd wyjść. A smażone kopytka z boczkiem z widokiem na wieże kościelne przy zachodzącym słońcu – chwile godne zapamiętania.

Reszel. Urocze miasteczko nad rzeką Sajną. Wpisane na listę sieci cittaslow – nieśpieszna turystyka to nie jest nasz atut. Ale spacer uliczkami Reszla zapamiętamy i warto tu wrócić na jeden cały dzień. Widoki z zamku biskupów warmińskich z XIV w przepiękne.

Mrągowo Góra 4 wiatrów. Góra zdobyta 165,7 m n.p.m. :) widoki piękne a samo Mrągowo jakby można sobie podarować bo osobiście nie zachwyciło. Może za krótko tam byliśmy. Jezioro Czos piękne!

27.08.2016

Mikołajki i 6 godzinny spacer wokół Jeziora Łuknajno. Jedno z mazurskich jezior musieliśmy obejść dookoła. Padło na Łuknajno i 680 ha powierzchni. W całości to rezerwat przyrody wpisany na listę biosfery Unesco. 2 tyś łabędzi niemych, traszki, żurawie, wydry, bobry, łosie, kormorany, czaple i 3 wieże obserwacyjne i zero człowieka przez 6 godzin. Może wtedy było zbyt upalnie :) Ale za to jak spokojnie i błogo. Jabłka z drzewa, kawa z termosu i góralki na pocieszenie dla sugar monster. Deserów w „Oazie” nie polecamy ze względu na natrętną obsługę i kosmiczne ceny. Ale przystań w Mikołajkach i chiński bazarek ok, co kto lubi :)

28.08.2016

Ryn a potem niedzielne czytanie w naszym Siedlisku i wieczorny spacer nad Jezioro Notyst i kąpiel przy zachodzie słońca.

29.08.2016

Węgorzewo, granica z Rosją. W Węgorzewie aktualnie zamek krzyżacki w remoncie, przystań piękna a jedzenie pyszne, skansen wart uwagi i piękne kamienice. A w Sztynorcie się zakochałam, bo lubię takie małe skromne klimatyczne miasteczka mazurskie. Mam wielką nadzieję, że barokowy pałac arystokratycznego rodu Lehndorffów zostanie wkrótce otwarty do zwiedzania. Spacerowaliśmy w parku, nie znając historii wiedziała, że tu była herbaciarnia a tu kaplica. Przystań też warta polecenia. Pięknie było patrzeć na cumujące statki. Mamerki i Śluzy – podarowałyśmy sobie z Leną kolejne zwiedzanie bunkrów, Jacek poszedł my chilloutowałyśmy przy kawie i soku.

30.08.2016

595 km do domu, trasa przez piękną Polskę poza odcinkiem Radomsko – Częstochowa – okropność. Twój dom może ci zastąpić cały świat. Cały świat nigdy nie zastąpi ci domu. Ale na Mazury wracamy w czerwcu :)

lipiec 2016

I to połowa lipca za nami. Latem czas przyspiesza i nie wiem dlaczego tak się dzieje.

Póki co plan A i plan B poczynione – to te dalekosiężne a C – będzie realizowany za kilka tygodni :)

A poza tym jest dobrze :)

„Jeśli Polska ma istnieć jako państwo pełnowymiarowe, a nie geopolityczny kadłubek na peryferiach, to obecna nienawiść grupy pełniącej obowiązki elity wobec społeczeństwa jest po temu przeszkodą. Jedynie elita nieskonfliktowana ze społeczeństwem, zdolna prawidłowo rozumieć jego potrzeby i intencje może być zdolna przeciwstawić się coraz to nowym formom kulturalnego przyzwolenia na kolonialną uległość, zachowując równocześnie odwagę bycia w świecie” Roger Scruton „Jak być konserwatystą”

infobroker

… jest w cenie powiedział mój znajomy, po czym zadał szereg pytań na które musiałam udzielić odpowiedzi ale … wcześniej kupiłam książki i spędziłam nad nimi wiele godzin układając wszystko w całość. Nie interesują mnie połowiczne informacje i płaskie stwierdzenia typu nie bo nie – tak bo tak. Coś z czegoś wynikać musi. Dziś tylko na moment wpadłam żeby zapisać sok antyrakowy ale jutro siadam i piszę o soli bo mnie pacjentka wkurzyła hasłem, że sól jest szkodliwa koniec i basta i wywaliła z kuchni sól na amen. Kobieta typ – wszystko wiem najlepiej bo mam 60 lat. Nieomylność jest zła :)

A póki co, za Pepsi.

„Przepis zawiera składniki spożywcze, które stanowią jedne z najsilniejszych związków przeciwnowotworowych znanych człowiekowi

Sok ten powinien być pity codziennie przez każdego człowieka cierpiącego na raka w połączeniu z zalecanymi metodami leczenia

 

O składnikach:

Kurkuma zawiera kurkuminę, jeden z najbardziej obiecujących związków przeciwnowotworowych dostępnych w pożywieniu. Kurkumina koliduje ze zdolnością komórek guza do wzrostu i rozprzestrzeniania się. Wykazano, że hamuje wzrost raka piersi, wątroby, żołądka, jamy ustnej. Kurkuma zawsze musi być przyjmowana z czarnym pieprzem, który zwiększa jej wchłanianie do jelita aż o 20 razy.

Owoce cytrusowe zawierają flawonoidy i karotenoidy mają stanowią silny przeciwutleniacz i działają przeciwzapalne. Oprócz tego, limonoids z cytryny mają bezpośredni wpływ cytotoksyczny na komórki nowotworowe.

Seler (naciowy) zawiera apigeninę, związek, który, jak wykazano, jest w stanie zabić 83% komórek rakowych płuc, a także posiadający działanie przeciwnowotworowe (piersi, szyjka macicy, tarczyca, rak jelita grubego)

Zielona herbata  zawiera epigalokatechiny (EGCG), który zapobiegają podziałowi komórek nowotworowych, a także inicjują samobójstwa komórki (apoptoza). Sproszkowana zielona herbata może być stosowana w celu znacznie silniejszego oddziaływania niż po prostu picie gorącej wody z zaparzonymi liśćmi.

Kapusta czerwona zawiera indole i izotiocyjaniany, które zatrzymują komórki nowotworowe w ich rozwoju. Wywołują one również apoptozę (samobójczą śmierś komórki rakowej), inaktywują czynniki rakotwórcze i mają działanie przeciwzapalne.

 

Przepis na codzienny przeciwnowotworowy sok (składniki bio)

1/2 łyżeczki kurkumy

1/8 łyżeczki drobno zmielonego czarnego pieprzu

2 pomarańcze (obrane i z usuniętymi nasionami)

1 cytryna (obrana i z usuniętymi nasionami )

2 łodygi selera

1/2 łyżeczki proszku Matcha zielonej herbaty

1/3 czerwonej kapusty

Jak zrobić?

ROBISZ sok z pomarańczy, cytryny, selera i kapusty czerwonej.
Mieszasz sproszkowaną zieloną herbatę Matcha z łyżką wrzątku, aż do rozpuszczenia, a następnie dodajesz do soku.
Potem dodajesz kurkumę i czarny pieprz.
Mieszasz i wypijasz.”

 

maj 2016

Jakoś mi wyjątkowo biegnie ten rok. W zasadzie od stycznia do maja zleciało nawet nie wiem kiedy… Ale za to maj jest wyjątkowy, zdążyłam już nacieszyć się zapachem morza czosnku niedźwiedziego i konwalii – ale nie takich ogródkowych – takim leśnym intensywnym zapachem. I to było magiczne doznanie. Zdążyłam wypić kilka butelek dobrego czerwonego wina z ukochanym. Wyjątkowo dobry i ciepły maj poukładał w głowie wiele spraw. Jak mówi przyjaciel – rozwój to moje drugie imię. A cierpliwość czasem jednak nie popłaca bo można nabawić się twardych mięśni i nerwicy. Zamiast wywalić złość i żal – kumuluję latami coś nienazwanego a co jednak uwiera. Dopiero maj przyniósł pomysł na nazwanie rzeczy po imieniu. Od tej pory spokój i opanowanie oraz spokojna walka o szacunek. A po siłowni konieczne rozciąganie i raz w miesiącu porządny masaż u pani Asi – ale nie taki z oliwką i muzyczką relaksującą – taki dla sportowców mocny i uwalniający limfę :) Już wszystko wiem i na nowo układam trening … jak mówi przyjaciel (tak tak psycholog) a potem znowu rozwinę myśl i działanie i pójdę dalej :) Ale czy życie nie jest wędrówką nawet jeśli mieszka się w tym samym miejscu?

dzieciństwo przerobiłam

na klatę biorę dojrzewanie

:)

Przykazania nie-toksycznych rodziców

Na koniec ku przestrodze i pokrzepieniu serc:

1. Twoje życie jest cenne choćby dlatego, że JEST. Szanuj siebie, naucz się być z samym sobą i czerpać z tego przyjemność.
2. Pamiętaj, że nie jesteś nieomylny. Masz prawo do popełniania błędów, daj takie prawo innym.
3. Twoje dziecko nie jest twoją własnością, szanuj jego wolność i akceptuj je takim, jakim jest.
4. Słuchaj.
5. Na 6 uwag pozytywnych 1 może być krytyczna. „Stwarzaj” swoich bliskich, a nie niszcz.
6. Dawaj rady tylko wtedy, kiedy jesteś o to proszony.
7. Pamiętaj, że Twoje dziecko jest wyjątkowe dlatego, że jest TWOIM dzieckiem.
8. Jak najczęściej mów swoim bliskim, że ICH KOCHASZ.

kx W. Węgrzyniak

„Trwał przecie w swojem przedsięwzięciu Wojciech Święty i nie przestawał upominać i karać wykraczających; aż mu z takiej przyczyny wątpić o ich poprawie przyszło”
„Z jeziora niepołownego sieci wyjął, bojąc się, aby przy złych rybach a głębokiej wodzie i sam nie utonął, myślić więc o sobie począł”
„Pracy było dosyć a pożytku nic”
(Piotr Skarga, Żywot św. Wojciecha)
– świat się nie zmienia:)

przesilenie wiosenne w pełni, ale widać światełko w tunelu

Od paru lat na przełomie marca i kwietnia dopada mnie przesilenie wiosenne. Za pierwszym razem nie miałam pojęcia, że to o nie chodzi. Za drugim stwierdziłam, że to kiepski rok jest. Ale w aktualnym roku postawiłam od razu diagnozę i … jest nieco łatwiej. Podejrzewam, że z wiekiem będzie gorzej. No bo jak wytłumaczyć, że nigdy wcześniej pory roku nie miały dla mnie znaczenia, że nigdy nie męczyła mnie zima, że zawsze optymistycznie patrzyłam na świat … aż do 35 roku życia mniej więcej. Starość idzie panie :) Dobrze chociaż, że urodziłam się w lipcu, to podobna ma ogromny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne (za o. Klimuszko).

Przesilenie wiosenne następuje wtedy, kiedy pomyślę sobie o tym, że minęła zima i teraz już tylko będzie dobrze. A tu niespodzianka, zimno, wieje, leje, słońca brak. Jednego dnia jest 24 stp drugiego 4. U mnie następuje bezsenność w nocy, senność w dzień (nie umiem zasnąć w ciągu dnia więc szwędam się z kata w kąt ), brakuje mi motywacji do działania, mam zwolnione ruchy, ludzie mnie denerwują i jadłabym tylko słodkie. Ostatnie dni były chyba kulminacją a dziś wyszło słońce w głowie, bo za oknem szaro i mokro. Okazuje się, że płaszcz ochronny u każdego jest inny. Okazuje się, że podobno pomaga jonizacja pochodzenia roślinnego. Naszą równowagę jonową najlepiej zapewnia towarzystwo roślin szpilkowych. Spacer w lesie pomaga zbilansować nasz ochronny płaszcz energetyczny nastrajając pozytywnie. Istotne są także antyutleniacze, czyli zdecydowanie wiem o czym zapomniałam w tym roku. O kiełkach! Słonecznik, soczewica, kukurydza i fasola mung – podobno najlepiej się sprawdzają.

Jeśli mowa o apatii, osłabieniu i tzw niemocy – nie sposób nie napisać o serotoninie. Hormon szczęścia. Ważny neuroprzekaźnik w ośrodkowym układzie nerwowywm. Serotonina reguluje sen bo blokowanie jej syntezy powoduje bezsenność; reguluje apetyt bo hamuje go po spożyciu węgli a podwyższa po spożyciu białek; reguluje temperaturę ciała, ciśnienie krwi (podwyższa). Co ciekawe, serotonina powoduje skurcz mięśni gładkich, naczyń kwrionośny, oskrzeli i macicy. Ilość serotoniny w mózgu wpływa na potrzeby seksualne i zachowania impulsywne. Jej niski poziom może powodować agresywność oraz zmęczenie, zwiększoną wrażliwość na ból a także zaburzenia depresyjne.

Skoro serotonina reguluje nastrój i sen należy w sposób naturalny podnieść jej poziom poprzez:

- spożywanie pokarmów, które zawierają dużą ilość tryptofanu (organiczny związek chemiczny z grupy aminokwasów białkowych niezbędnych dla człowieka, które muszą być dostarczane z pożywieniem; jego przemiany są źródłem serotoniny);

Grupa pokarmów, które zawierają tryptofan: banany, nasiona, orzechy, gorzka czekolada, ziemniaki, surowe ziarno soi, słonecznik, sezam, wołowina, wieprzowina, spirulina, parmezan, cheddar, ryż, pestki dyni, płatki owsiane, pestki dyni, mleko, suszone mięso dorsza, łosoś, indyk, baranina.

- aktywność fizyczna, bieganie, ćwiczenia siłowe, pompki, rozciąganie, dynamiczna joga;

- ograniczenie stresu, dystans, lepiej „wybiegać” stres niż zalewać go alkoholem :)

- terapia światłem, słońce, plaża … niestety w naszym klimacie to niemożliwe ale może kogoś stać na kąpiele słoneczne poza granicami naszego kraju – warto;

- inozytol, „witamina” B8 (organiczny związek chemiczny z grupy cukroli, bywa określany witaminą B8 nie jest jednak witaminą, gdyż może być syntezowany przez organizm. Wszystkie izomery mają słodkawy smak.)

Inozytol przy zespole policystycznych jajników powoduje powrót do regularnych cyklów miesiączkowych; ma wpływ na TSH; łagodzi lęk; depresję; układ nerwowy. Należy więc zastanowić się na spożywaniem: zbóż, oleistych nasion, roślin strączkowych, orzechów ziemnych (choć te ostatnie mają ogromną ilość omega 6 w stosunku do omega 3 co nie wpływa korzystnie na zdrowie).

- eliminacja cukru w diecie;

- aromaterapia; poniżej wymieniłam te olejki, które zdecydowanie pomagają w stanach apatii:

olejek lawendowy – stosowany w stanach pobudzenia nerwowego, neurastenii, nerwicach, bezsenności;

olejek mandarynkowy i neroli – właściwości antydepresyjne;

olejek patchoulowy – działanie uspokajające i antydepresyjne, małe dawki poprawiają nastrój a duże uspokajają;

olejek pettit grain – wyciąg z liścia drzewa pomarańczy gorzkiej – działanie uspokajające, stosowany przy neurozach, stanach lękowych, depresjach;

olejek sandałowy – działanie uspokajające.

Od kilku lat mówię – byle do lata, wiosna choć bywa piękna jednak często jest zdradliwa :)

prawda nas wyzwoli – brzmi jak banał?

30 października 1982 roku, podczas Mszy św. za Ojczyznę, ksiądz Jerzy powiedział:
„Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu.
Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większość nie zapominała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna rokiem, stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz. A wolność zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjść prędzej czy później jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie.
Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: „Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą”.

Gdy proszę dziś Państwa o głośne wołanie w sprawie śledztwa i wyjaśnienia okoliczności zabójstwa księdza Jerzego, jest to też prośba o pokonanie lęku. Nie tego, wielkiego lęku, o którym mówił wówczas święty Jerzy.
Wystarczy, że prawda będzie na pierwszym miejscu.

ludzie

W TVP ostatnimi czasy można było posłuchać ludzi, których szanuję:

Witold Gadowski, Cezary Gmyz, prof. Adam Nowak, Robert Tekieli, Barbara Fedyszak-Radziejowska, Adam Borowski, Piotr Zaremba, Piotr Semka, Rafał Ziemkiewicz, Piotr Wroński, Sławomir Cenckiewicz, Dorota Kania, Jerzy Targalski …

:) chichot losu, wielu z nich wyrzucono w poprzedniej „epoce”, wielu z nich było inwigilowanych …

o kawie, dr Świątkowska*

Ponieważ kilka osób prosiło o podsumowanie lub streszczenie publikacji dr Świątkowskiej na temat kawy, poniżej wypisałam to, co uważam za najistotniejsze.

Każdego ranka wiele, wiele milionów ludzi zaczyna dzień filiżanką kawy. I jest świetnym przykładem tego, jak wiele mitów jest zakorzenionych w naszych głowach. Też w głowach lekarzy i dietetyków. Bo prawda jest taka, że ostatnio zgromadzono całe mnóstwo dowodów na to, że regularne spożywanie kawy chroni przed wieloma chorobami. Wygląda wręcz, że niesie więcej korzyści zdrowotnych, aniżeli uważana przez wielu za super – zdrowy napój , zielona herbata. Kawa jest świetnym przykładem na to, jak trudno „fachowcom” od zdrowia zaakceptować fakt, że coś, w co wierzyli przez lata i powtarzali swoim pacjentom okazuje się błędnym i szkodliwym mitem.

Kawa a magnez

Pierwszym mitem jest to, że kawa wypłukuje nam drogocenny magnez. A to błędne stwierdzenie wzięło się z reklam o suplementach. Wielu producentów chcąc sprzedać swój produkt serwuje nam takie bzdury. Trzeba w końcu skłonić klienta do kupienia tego, na czym chce się zarobić. Zasada jest prosta : nastraszyć i zaproponować rozwiązanie. Swój preparat. A tak na serio kawa to ważne źródło magnezu.

Z badań:

”Badania wskazują, że ludzie, którzy piją co najmniej 3 filiżanki kawy dziennie rzadziej chorują na cukrzycę i pozytywny wpływ kawy rośnie wraz ze zwiększaniem jej ilości w diecie. Nie jest jasne, jaki mechanizm może być odpowiedzialny za taki związek, ale pod uwagę bierze się głównie na kofeinę , polifenole, MAGNEZ.”

„Źródłem magnezu w grupie wiekowej 19-29 lat okazały się w malejącej ilości: kimchi (taka sałatka z kapusty pekińskiej, z ostrymi przyprawami) , tofu, ryż, i KAWA, u osób nieco starszych, pomiędzy 30 a 49 rokiem życia KAWA była już na miejscu pierwszym, dopiero za nią kimchi, tofu, ryż, identycznie było pomiędzy 50 a 64 rokiem życia kawa- wymieniana była jako główne źródło magnezu w diecie. Proszę zwrócić uwagę, wykazano, że kawa nie powodem niedoborów magnezu . Ona jest tutaj określana jako GŁÓWNE ŹRÓDŁO magnezu w diecie Koreańczyków po trzydziestym roku życia.

„Kawa dostarcza 5,3% magnezu dorosłym Amerykanom. Zauważmy : „DOSTARCZA” , nie „ZABIERA”.

Filiżanka parzonej lub rozpuszczalnej kawy o pojemności 200ml zawiera przeciętnie około 8 miligramów magnezu, i to jest tyle, co 6 dekagramów zielonej sałaty, zajmującej też taką objętość. Ale porządne espresso zapewnia już 48 mg tego pierwiastka czyli tyle, ile 6 filiżanek zielonej sałaty lub 30g orzechów laskowych lub 30g gorzkiej czekolady (50g mlecznej) lub 250 gramów ziemniaków. Cóż, te nasze 48 miligramów nie jest ilością zawrotną (dzienna rekomendowana dawka wynosi 320 miligramów dla kobiet i 420 dla mężczyzn). Ale jeśli weźmiemy pod uwagę, to , jak często jest spożywana, w odróżnieniu od warzyw, okazuje się, że to ma znaczenie.

Kawa a witaminy

Aż trudno uwierzyć, ale kawa jest niezłym źródłem witamin z grupy B. Zawiera 1-3 mg witaminy B3 (kwasu nikotynowego) na filiżankę i stanowi to 6-18% dziennej rekomendowanej dawki (w skrócie RDA). Inne witaminy z grupy B obecne w kawie to witamina B5 (kwas pantotenowy) – jedna filiżanka to 6% RDA, ryboflawina -witamina B2- 11% RDA , niacyna =B3- 2% RDA i tiamina=B1- 2% RDA, są też w kawie niewielkie ilości (6,2 mg) witaminy B4 (choliny).
Jest jedynie kwestia ŻELAZA …
Polifenole zawarte w kawie mogą wiązać żelazo niehemowe i hamować jego wchłanianie. 150-250 ml kawy wypitej przy posiłku zmniejsza absorpcję żelaza z niego o 24-73%. Aby zmaksymalizować wchłanianie żelaza z pokarmu lub suplementów, należy unikać równoczesnego spożycia kawy.

Komu kawa nie służy?

Kawa po spożyciu w 95% jest „przerabiana” przez enzym CYP1A2 (jeden z izoenzymów cytochromu P450) do takiej postaci, która może być usunięta z naszego ciała. I ten CYP1A2 może być szybki, albo wolny. Zależy od tego, co mamy w naszych genach. Jeśli ktoś jest posiadaczem szybkiej wersji, za każdym razem kiedy napije się czegoś z kofeiną, w jego ciele zachodzą sprawne reakcje, w wyniku których ten związek jest szybko i skutecznie eliminowany z krwiobiegu. Ilość jego we krwi osiąga swój szczyt około 30 do 45 minut po pożyciu, ale potem już szybko spada. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że kofeina nie krąży długo i w dużym stężeniu w ciele takiej osoby, a więc i siła działania jej jest mniejsza. Ktoś taki, jeśli nie przesadzi z ilością jednorazowo wypitej kawy, rzadko po niej odczuwa silne pobudzenie, nerwowość, drażliwość i doświadcza innych nieprzyjemnych efektów. Poza tym, systematyczne spożywanie kofeiny prowadzi do pojawienia tolerancji na tę substancję. Jest zupełnie inaczej, gdy ktoś ma POWOLNE enzymy. I dlatego nie powinien spożywać napojów z kofeiną , bo jest narażony na wystąpienie bezsenności, uczucia rozdrażnienia, bólów głowy, brzucha, nudności, i co najważniejsze, niekorzystnego działania na układ krążenia. Bowiem kofeina , zanim zostanie w końcu zmetabolizowana, długo i w dużym stężeniu krąży sobie po jego ciele, powodując niekorzystne efekty. Kiedy zidentyfikowano geny, które wpływają metabolizm kofeiny, okazało się zrozumiałe, dlaczego niektórzy ludzie niezwykle mocno i gwałtownie reagują na ten związek. I zresztą dlatego najczęściej unikają kawy, bo po prostu nie czują się po niej dobrze. Zaś inni, mogą wypić ją późnym wieczorem i potem błogo zasnąć niczym niemowlę…

Kawa a mózg

Okazuje się, że filiżanka kawy nie tylko poprawia jasność myślenia bezpośrednio po jej wypiciu, ale systematyczne sięganie po ten napój może również pomóc ochronić mózg w starszym wieku. W badaniach prospektywnych, pijący kawę w ilości 3-5 filiżanek dziennie mają nawet do 60% mniejsze ryzyko późniejszego rozwoju choroby Alzheimera. W czerwcu 2012 naukowcy z Uniwersytetu Południowej Florydy ogłosili: Picie trzech filiżanek kawy dziennie może pomóc spowolnić rozwój choroby Alzheimera nawet wśród osób starszych, które już mają problemy z pamięcią. Choroba Parkinsona jest drugim najbardziej powszechnym na świecie zaburzeniem neurodegeneracyjnym. Charakteryzuje się śmiercią pewnych neuronów. A regularnie pita kawa może obniżać ryzyko jej wystąpienia o 32-60%.
Pod warunkiem, że nie jest się kobietą stosującą hormonalną terapię zastępczą; konsumpcja kawy jest związana ze zmniejszeniem ryzyka choroby Parkinsona u pań, które nigdy nie stosowały hormonalnej terapii zastępczej. Te, które poddawane były takiemu leczeniu i piły regularnie kawę w ilości co najmniej 6 filiżanek dziennie, na chorobę Parkinsona zapadały częściej. Nie jest do końca jasne, dlaczego. Możliwym wytłumaczeniem jest fakt, iż kofeina jest głównie metabolizowana przez izoenzym CYP1A2 w wątrobie, a z kolei stosowanie hormonalnej terapii zastępczej powoduje zahamowanie CYP1A2 , co przekłada się na zmianę toru przemian kofeiny w ciele.

Kawa a nastrój

Wśród wielu obserwowanych efektów kawy jest poprawa nastroju. Kofeina może działać jako łagodny środek przeciwdepresyjny poprzez zwiększenie produkcji niektórych neurotransmiterów w mózgu, w tym serotoniny, dopaminy i noradrenaliny. Ma ogólny stymulujący wpływ na centralny układ nerwowy poprzez blokowanie receptorów adenozyny. To może wyjaśniać niższe ryzyko depresji i samobójstwa wśród pijących kawę, które zostało opisane w niedawnych badaniach.

Kawa a ochrona przed rakiem

W 2010 opublikowane zostało podsumowanie ponad 500 badań. Wnioski były następujące: ”wpływ picia kawy na zapadalność na raka wątroby oraz raka macicy wydaje się być silny i ochronny; w przypadku raka jelita grubego, możliwy jest związek”. Inna grupa naukowców, przeanalizowała wiele, wiele badań, opublikowanych do roku 2011 w MEDLINE oraz EMBASE. Okazało się, po wzięciu pod uwagę „czynników zakłócających” że osoby spożywające regularnie kawę rzadziej zapadały na chorobę nowotworową. I dotyczyło to raka pęcherza moczowego, sutka, jamy ustnej i gardła, jelita grubego, trzonu macicy, przełyku, wątroby, trzustki, prostaty i białaczek.

Kawa a trzustka
Kiedy analizowano związek spożycia kawy biorąc pod uwagę inne „czynniki zakłócające” (między innymi palenie papierosów, otyłość brzuszną ), czyli obserwując każdą z grup osobno, wielokrotnie wykazywano, kawosze rzadziej chorują na raka tego narządu.

Kawa a prostata
Kawa zawiera wiele biologicznie aktywnych związków, w tym kwasów fenolowych, które mają nie tylko silne działanie antyoksydacyjne ale też wpływają na poziom hormonów płciowych. I prawdopodobnie właśnie z powodu tych właściwości, zmniejsza ryzyko raka prostaty.
2011 rok- analiza wyników Health Professionals Follow-up Study : Mężczyźni pijący co najmniej 6 filiżanek kawy dziennie mają o 20% niższe ogólne ryzyko raka prostaty, oraz aż o 60% mniejsze ryzyko rozwoju raka prostaty zakończonego zgonem, a pijący 1-3 filiżanek dziennie zmniejszają ryzyko raka prostaty o fatalnym przebiegu o 30%. Kawa bezkofeinowa chroni w podobny sposób. Na śmiertelny przebieg raka prostaty, miały wpływ: palenie papierosów, wyższe BMI, historia rodzinna , wysokokaloryczna dieta, duże spożycie wapnia i kwasu alfa-linolenowego (kwasów tłuszczowych z rodziny omega-6) – to wszystko było związane ze wzrostem ryzyka. Z drugiej strony wyższy poziom aktywności fizycznej oraz regularna konsumpcja sosów pomidorowych mocno zmniejszały ryzyko śmiertelnego przebiegu choroby. Panowie! Pamiętajcie więc o zupie pomidorowej i dobrym keczupie!
Listopad 2013 rok- „Cztery lub więcej filiżanek kawy dziennie może uchronić przed nawrotem raka prostaty i progresją choroby” . Badacze w ramach programu badań nad tym rodzajem raka przy Fred Hutchinson Cancer Research Center wykazali, że mężczyźni, którzy piją cztery lub więcej filiżanek kawy dziennie doświadczają 59 -procentowego zmniejszenia ryzyka nawrotu choroby i / lub jej progresji w porównaniu do tych, którzy pili tylko jedną lub mniej filiżanek tygodniowo.

Kiedy analizowano związek występowania innych nowotworów z piciem kawy, zauważono jej ochronny wpływ w przypadku raka macicy, sutka, jelita grubego, nowotworów mózgu i gardła, wątroby. Kawa i kofeina działają również ochronnie w stosunku do wątroby, zmniejszając ryzyko rozwoju marskości i uszkodzenia.

Jeśli chodzi o kawę i jej interakcje z lekami to zauważono, że szybciej można się pozbyć bólu, jeśli do leku przeciwbólowego dołączy się kofeinę.

Kawa a wątroba

W świetle wiarygodnych badań publikowanych w ostatnich latach- kawa powinna być POLECANA osobom mającym „problemy z wątrobą”. A takich ludzi jest niemało. Nasza droga wątroba … działa jak przetwórnia, oczyszczalnia ścieków, punkt neutralizowania odpadów – gdzie są one rozbijane, przerabiane i usuwane z krwi, zanim zdążą poczynić szkody. A jeszcze do tego wszystkiego jest też fabryką produkującą białka ważne (chociażby) dla krzepnięcia krwi. Chociaż powszechnie określenie „oczyszczanie” kojarzy się z jakąś kuracją , którą ktoś nam chce sprzedać ,to tak naprawdę, naturalny detox dzieje się nieustannie wewnątrz nas.
Głównie w wątrobie.
Dlatego lepiej o nią dbać i szanować.
Zapewnić jej odpowiednią dietę zawierającą niezbędne składniki odżywcze, których ten narząd potrzebuje do prawidłowego wypełniania tego całego mnóstwa obowiązków. I , oczywiście, żeby jej nie truć. Nasza wątroba jest bardzo wrażliwa na działanie czynników szkodliwych, takich jak nadmiar alkoholu, dieta obładowana tłuszczami, przetworzonymi węglowodanami i chemicznymi dodatkami. Cierpi. Dzisiaj „kuracje oczyszczające” to dla wielu pomysł na „biznes”. Albo raczej na nieuczciwe zarobienie pieniędzy.
Skąd wiadomo, że kawa pomaga wątrobie?
Obserwowano niejednokrotnie, że osoby zagrożone chorobami wątroby, ale jednocześnie spożywające systematycznie kawę, mają niższy poziom w surowicy enzymów świadczących o uszkodzeniu komórek wątrobowych, aniżeli kawowi abstynenci. I to w sposób proporcjonalny do ilości spożywanej kawy. Czyli, im większa jest ilość spożywanej kawy, tym poziom enzymów będących wykładnikami uszkodzenia wątroby – niższy . Zależność taka bywała opisywana w przypadku chorujących na przewlekłe zapalenie wątroby, otyłość, nadmiernie spożywających alkohol, palących papierosy. Oficjalnie ogłoszono też, że ci spośród pacjentów z przewlekłą chorobą wątroby, którzy spożywają kawę, mają zmniejszone ryzyko progresji do marskości. A wśród pacjentów z rozwiniętą marskością wątroby obserwuje się mniejszą śmiertelność w grupie miłośników kawy. Chorzy na przewlekłe wirusowe zapalenie wątroby typu C, konsumujący systematycznie kawę uzyskują lepsze wyniki terapii przeciwwirusowej.
Jeszcze do tego – ilość spożywanej kawy przez pacjentów z niealkoholowym stłuszczeniem wątroby jest odwrotnie proporcjonalna do stopnia ciężkości zapalenia wątroby.

Kawa a marskość wątroby

Marskość wątroby jest końcowym etapem uszkodzenia. Ma różne przyczyny. Jest chorobą częstą, dotyczy 4 do 10% populacji, niekiedy bywa rozpoznawaną przypadkowo, Światowa Organizacja Zdrowia ocenia, iż marskość wątroby odpowiada aż za 1,3% wszystkich zgonów na świecie. Dużo. Przyczynami mogą być m.in. toksyny (przede wszystkim alkohol), choroby autoimmunologiczne, zapalenia , szczególnie wirusowe, choroby metaboliczne.
Liczne badania wykazały, że kawa może obniżać ryzyko rozwoju marskości nawet o 80%. Kofeina hamuje proces włóknienia a na tym właśnie polega marskość. Zresztą, wykazuje też taki wpływ na serce i prawdopodobnie właśnie dlatego przyczynia się zmniejszenia ryzyka wystąpienia arytmii, głównie migotania przedsionków. Kawa to ponad 1000 aktywnych związków. Większości nie badano zbyt dokładnie. Ale wiemy, że wiele z tych , które poznaliśmy trochę bliżej, ma działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne ( walczące z zapaleniami i nadmiarem wolnych rodników )(4-10). Kawa zawiera wiele polifenoli – aktywnych roślinnych substancji chroniących nasze zdrowie za pomocą różnych mechanizmów. Jednym z najdokładniej przebadanych spośród nich jest kwas chlorogenowy – odgrywający też ogromną rolę w kształtowaniu bukietu smaku i aromatu tego napoju . Wywiera on przeróżne efekty biologiczne – ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwutleniające, przeciwnowotworowe. Korzystnie wpływa na to, co się dzieje z cukrem w naszej krwi .Podczas procesu prażenia ziaren kawy różne chemiczne składniki przechodzą zmiany strukturalne prowadzące do powstania melanoidyn -brązowo zabarwionych związków o dużej masie cząsteczkowej, wykazują one spory wpływ na nasze zdrowie. Chronią przed wolnymi rodnikami, drobnoustrojami, próchnicą, zapaleniom, nadciśnieniem i glikacją, czyli uszkadzaniem białek przez glukozę. Jeszcze diterpeny- obecne szczególnie w kawie niefiltrowanej- kafestol i kafeol , maja zdolność do pobudzania działania specjalnych enzymów w naszej wątrobie, które są zaangażowane w unieczynnianie rakotwórczych związków. Te toksyny mogą nam zaszkodzić, jeśli nasza droga wątroba nie unieszkodliwi ich odpowiednio szybko. I to jest „dobra strona” diterpenów, ta gorsza, to zdolność do nieznacznego podwyższania poziomu cholesterolu (obserwowanego po kawie parzonej „po turecku”).
Niektóre badania wykazały, że spożywanie kawy może być związane z obniżonym ryzykiem rozwoju raka wątroby u pacjentów zakażonych wirusem wątroby typu C (WZW typu C). Ponad 180 milionów ludzi na świecie jest przewlekle nim zainfekowanych, a co roku około 350 000 z nich umiera na choroby związane z WZW typu C, takie jak zdekompensowana marskość i / lub rak wątrobowokomórkowy. Badacze amerykańscy w 2010 roku opisali w dzienniku „Hepatology” (20) wyniki badań wykazujących, że u pacjentów z wirusowym zapaleniem wątroby typu C obserwuje się zmniejszenie o 81% nasilenia włóknienia u tych, którzy spożywali kawę w ilości ponad dwóch filiżanek dziennie .

Kawa a stłuszczona wątroba
Kawa może pomóc. Oczywiście, nie zamiast zmiany nawyków. Nie byłoby rozsądne, gdybyśmy podeszli do tego w taki sposób. W 2012 roku naukowcy francuscy ogłaszają: badaliśmy 195 chorych z otyłością znacznego stopnia, zakwalifikowanych do operacji bariatrycznej. Biopsja wątroby wykazała niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby w 19%, a znaczący zwłóknienia stwierdzono aż w 35% przypadków. Regularne spożywanie kawy (z wyłączeniem espresso) było niezależnym czynnikiem chroniącym przed włóknieniem.
Badania włoskich naukowców, którego wyniki ogłoszono w 2010 roku. Chodziło o to, by zbadać, czy regularnie spożywana kawa ma jakikolwiek związek ze stłuszczeniem wątroby, które w obrazie usg daje obraz „jasnej wątroby”. Mniejsze stłuszczenie wątroby było stwierdzane w grupie osób regularnie spożywających kawę w porównaniu z tymi, którzy jej nie pili. Wykazano też, że otyłość, wyższa insulinooporność, obniżony poziom cholesterolu HDL, starszy wiek i nadciśnienie tętnicze są związane z większym ryzykiem wystąpienia cięższych postaci niealkoholowego stłuszczenia wątroby. Natomiast regularne sięganie po kawę działało ochronnie- było związane z mniejszym występowaniem „jasnej wątroby” w usg-świadczącej o stłuszczeniu, ale też i mniejszą insulinoopornością, otyłością.

* wszystkie informacje pochodzą z FB dr Świątkowskiej oraz książki „Mity medyczne, które mogą zabić kontra fakty mogące uratować życie.” Koszalin 2015