Archiwa

jak się wraca z fabryki po takich dniach dziwadeł wszelkiej maści to sił psychicznych wystarcza na prysznic, zaparzenie herbaty i zero komplikacji intelektualno-ruchowo-ćwiczeniowych. na całe szczęście dom jest pusty więc nikomu ani w drogę nie wchodzę ani na mnie też nikt nie wejdzie. cisza, aż pachnie wanilią i nacukrowanymi truskawkami w kuchni. w rządku stoi [...]

skrótowo

odwracam stare zużyte schematy, przetrącam łby nie moim prawdom, kupionym bez namysłu, i stwarzam siebie na nowo na lepszym i prawdziwszym gruncie. odkrywam światy zakryte. wybaczam, naprawiam, rzucam przekleństwa i nieodmiennie się dziwię, że najciekawszą podróżą w życiu może być poznanie siebie, jak doskonalenie narzędzia, którego używa się przez całe życie, ale wciąż nie [...]

no i co ja tam chciałam. ano że mam najkochańszego na świecie tatusia który to dziś rano usiadł na rower i pojechał do Lichenia. dzowni mi w godzinach popołudniowych violuś mamy 170 km w nogach i szukamy hotelu. no powiedzcie czyż nie jest rozkoszny?

co tam jeszcze. po licznych wkurwieniach fabryczny i innych romowach z [...]

lato 2005r.

bo to Crazy zaczęła: sratatata pierwszy dzień lata. mamy lato wow! według wszelkich znaków na ziemi i niebie to po nim ma nastąpić poprawa mojego życia. wow! czekam. wiecznie na coś czekam. jedna z ulubionych znajomych niejaka Karolina F. zadeklarowała wczoraj przy nocnym piwie że wróciła na stałe. tylko mi nie mów kurwa dlaczego [...]

każdy ma swoje tempo na zielonej mili.

dość spektakularnie wróciłam wieczorem do domu i usiadłam na balkonie. zawsze w takich momentach pomaga mocny napój i jeden jedyny papieros raz na pół roku. udawałam teatralnie, że jestem spokojna opanowana, że wszystko pod kontrolą i echy achy przed siostrunią średnią, że jesteśmy dorośli i takie tam. chuj. to nawet pomogło w sumie. tak teraz [...]

na zatroskane pytania znajomych odpowiadam krótko: skończyły nam się zapasy pisco to jedzie po kolejne butelki do tego Peru. wielka rzecz.

i będę tęsknić i dzielnie czekać na kochanego mężczyznę. będę. połowa lipca tuż tuż. życzę Ci pozytywnych wrażeń i zero stresów.

kocham Cię

czuje się tak jakby puściły wszystkie plomby każdego otworu we mnie rumianek skurcze dreszcze standardowe mdłe zachowania praca angielski stowarzyszenie pustka w głowie w krwioobiegu pulsujący ból jestem do niczego, mam tak zawalone serce ale tak przepełnione, paraliżuje mnie to wszystko, wysiadam cztery przystanki wcześniej idę polami po drodze Jej oczy łagodzą, spokój spokój

wracam [...]

najzwyczajniej w świecie mam najzwyklejszego doła.

a potem czytam TO i …

pada deszcz i duszność zalewa oczy. uderzające krople o parapet działają uspokajająco i dokładnie takiej pogody potrzebuję na dzisiejszy wieczór. dokładnie takiej smutasowej głupiej pogody.

półtorej godziny usypiałam na rękach Nadulkę. pachnie cudownie. macha rączkami na wszystkie strony świata. gaworzy i eksperymentując bawi się głosem zdziwiona swoimi możliwościami. w ciągu minuty strzela setką różnych [...]